Wadowice24.pl
 
  Moje miasto - Wadowice.
  Marcin Wadowita
  Franciszek Suknarowski
  Jędrzej Wowro
  Ada Sari.
  Karol Józef Wojtyła.
  Józef (Rafał) Kalinowski.
  Krótka historia gorzeńskiego Muzeum.
  Emil Zegadłowicz.
  Asygnaty kasowe
  Okres okupacji...
  Oni nie doczekali...
  Znasz li ten kraj?
  Historia fary.
  List od Przyjaciela...
  Trochę smutna Kremolandia.
  Historia mojego miasta...
  Autor materiału "Byłem kierownikiem biura poselskiego..." - drugi raz niewinny!
  Byłem kierownikiem biura poselskiego...
  Wiersze Juliana Tuwima
  Erotyki Jerzego Romana Jaglarza
  Roch Polus - wiersze
  Wiersze różne...
  Galerie
  Kontakt
Strona prywatna.
Ada Sari.
Ada Sari
Porównywano ją z Heleną Modrzejewską. Była podobnie jak ta wielka aktorka gwiazdą sceny, tyle, że operowej. Obie artystki rozsławiły Polskę w świecie, osiągnęły najwyższe uznanie krytyki, podbiły serca publiczności. Niebywałe sukcesy Ady Sari były po części wynikiem jej talentu, ale przede wszystkim zostały okupione tytaniczną pracą, wyrzeczeniami, szczególnie rezygnacją z normalnego życia rodzinnego - domu, męża, dzieci. Śpiewała główne partie w 33 operach, w jedenastu językach, odznaczając się zawsze nieskazitelną dykcją. W repertuarze koncertowym miała około 400 pieśni, w których jej koloraturowy sopran mógł brzmieć w pełnej krasie. Występowała w najpoważniejszych teatrach, pod batutą wybitnych dyrygentów: Toscaniniego, Kussewickiego, Leoncavalla, Mascagniego, Młynarskiego i Fitelberga. Jej partnerami byli najgłośniejsi ówcześnie mistrzowie sceny operowej: Schipa, Prtile, Gigli, Bonci, Szalapin i wielu innych. Podczas koncertów towarzyszyli jej wybitni instrumentaliści: wiolonczelista - Pablo Casals, skrzypek - Fritz Kreisler i pianista - Wilhelm Backhaus. Ada Sari osiągnęła szczyty sławy, stawiano ją na równi z największymi sopranami koloraturowymi świata - Adeliną Patti, Amelitą Galli Curci, Selmą Kurz, Malibran Catałani - nie była pierwszą ani ostatnią postacią, która wychodząc ze skromnych Wadowic podbiła świat.
Jadwiga Leontyna Scheuer przyszła na świat 29 czerwca 1886 roku w Wadowicach. Ojciec - Edward Scheuer, doktor praw, syn Piotra i Karoliny Despinoix - czytamy w parafialnych księgach. Matka - Franciszka Chybińska, córka Józefa i Franciszki Michalskiej. Poniżej dopisek: "Za zgodą Namiestnika Lwowskiego w 1889 roku nazwisko Scheuer zamieniono na Szayer". Artystka dodatkowo utrudniła sprawę biografom używając pseudonimu Ada Sari. Dane metrykalne znajdują potwierdzenie we własnoręcznie pisanych przez artystkę życiorysach. Wraz z aktami personalnymi przechowywane są w archiwum Akademii Muzycznej w Warszawie.
Po urodzeniu się Jadwigi, Szayerowie jeszcze przez dwa lata mieszkali w Wadowicach. Te pierwsze lata swego życia Ada Sari wspominała ze wzruszeniem: "Jako mała dziewczynka biegałam po wyboistych ulicach Wadowic ze swoją siostrzyczką i braciszkiem. Miasto było senne, ciche, typowe miasteczko urzędnicze w czasach austriackich, takie jak sugestywnie utrwalili w swych utworach poetyckich Zegadłowicz i Brzostowska. Od południa i zachodu otoczone łagodną linią gór Beskidu Małego, spało jak pająk w sieci zbiegających się do niego dróg".
"Memoriał z powodu uroczystego założenia i poświęcenia kamienia węgielnego pod gmach gimnazjalny w Wadowicach" z roku 1874 podaje: "... miasto ma powierzchni 1730 morgów, 4000 mieszkańców. Jest siedzibą c.k. starostwa powiatowego, poczty i telegrafu, oddziału straży skarbowej tudzież posterunku żandarmerii. Stacjonuje tu załoga wojskowa składająca się z pułku rezerwy piechoty Nr 56 imienia barona Gorizutti oraz jednej dywizji pułku ułanów Nr 2 imienia księcia Schwarzenberga. Urząd miejski czyli magistrat składa się z burmistrza, jego zastępcy, trzech asesorów, sekretarza, kasjera, kontrolera, lekarza miejskiego, rewizora policji, woźnego i 5 policjantów. Jest też straż pożarna, plebania, archiwum miejskie z cennymi dokumentami, szpital powszechny, szpital dla wojska i oczywiście gimnazjum od 1866 roku".
W roku 1888 rodzina Szayerów przeniosła się do Starego Sącza. Ojciec prowadził tu kancelarię adwokacką przy ulicy Węgierskiej. Przez 26 lat był burmistrzem tego miasta.
Pierwszą nauczycielką muzyki była dla małej Ady matka - wywodząca się z rodziny o wielkich tradycjach muzycznych (blisko spokrewniona z Adolfem Chybińskim znanym muzykologiem) szybko spostrzegła, że jej córeczka obdarzona jest talentem. Sama uczyła dziecko gry na fortepianie, a w okresie późniejszym nie zaniedbała niczego aby zdolności Ady rozwijać. Artystka pisze o swej edukacji: "Do piątej klasy pobierałam nauki w Klasztorze Klarysek w Starym Sączu (...)". Z katalogów szkolnych dowiadujemy się, że 1 września 1892 roku Jadwiga Szayer zaczęła uczęszczać do sześcioklasowej Szkoły Ludowej Żeńskiej im. św. Kingi prowadzonej przez siostry klaryski. Uczyła się tam przez sześć lat, z tym, że klasa pierwsza była dwuletnia, obejmowała oddział A i B. W roku szkolnym 1896/97 nazwisko Jadwigi Szayer zanlazło się w "Złotej Księdze", jako wyróżniającej się uczennicy. Świadectwo wydano 25 czerwca 1898 roku.
Później gdy miała lat trzynaście znalazła się w Cieszynie, a po dwóch latach w Krakowie, w szkole Sióstr Bożej Miłości. Po maturze powróciła do Starego Sącza lecz nie przerwała nauki; dojeżdżając do Nowego Sącza na lekcje muzyki i śpiewu. Rozkochana już wówczas w sztuce panna Jadwiga przekonała rodziców o potrzebie dalszego kształcenia. W roku 1905 wyjeżdża do Wiednia, gdzie doskonali się w studiu hrabiny Pizzamano - elitarnej pensji, gdzie obok śpiewu, tańca i muzyki uczy się dobrych manier, haftowania, rysunku, a nawet sztuki kulinarnej. Jako najzdolniejsza uczennica wystąpiła na koncercie dobroczynnym organizowanym przez protektorkę studia księżnę Lichtenstein. Był rok 1907. Swoim śpiewem zachwyciła gości, a także prasę i krytyków muzycznych. Śpiewała rolę Lalki w operze Aubera "La poupee automatique" (Automatyczna lalka).
Marzenia o wielkiej karierze śpiewaczej "panny z Wadowic" nabrały realnych kształtów. Z entuzjastycznymi recenzjami i z postanowieniem osiągnięcia artystycznej doskonałości powróciła do Starego Sącza.
Wspominając po latach drogę do kariery Ada Sari przytacza następujący epizod: "Wkrótce po wiedeńskim koncercie wyjechałam do Włoch. W Mediolanie ojciec udał się ze mną do profesora śpiewu aby wypróbował mój głos. Kiedy skończyłam arię z "Cyrulika" maestro powiedział do ojca: "czyściutko śpiewa to prawda, ale ja lepiej słyszę brzęczenie muchy latającej w pokoju, niż głos tej dziewczyny".
Profesor Rupnick ze sceptycyzmem wprawdzie ale zgodził się zaopiekować głosem kandydatki na gwiazdę. W efekcie samozaparcia i olbrzymiej pracy z jej strony zmienił po kilku miesiącach zdanie, a po dwóch latach, w roku 1909 uznał ją za dojrzałą śpiewaczkę. W tym też roku zadebiutowała w operze "Faust" Gounoda w partii Małgorzaty na deskach rzymskiego Teatro Nazionale. Po tym występie została oceniona entuzjastycznie, a po kolejnym sukcesie zaangażowana do Teatro dal Verme w Mediolanie.
Od tej chwili święciła tryumfy na wielu włoskich scenach, a także w Madrycie i Lizbonie oraz na tournee w Rosji. W liście do rodziców pisała; "Wyjechałam z Petersburga w sposób dla mnie nie zapomniany. Szalenie mnie dużo osób odprowadziło. Czule żegnana, cukrów moc otrzymałam (siedem pudeł olbrzymich). Kwiatów także. Największą niespodzianką było przybranie mojego specjalnego coupe kwiatami, i to cudownie artystycznie, przez sprowadzonego ogrodnika. Girlandą mimozy, konwalii i orchidei, róż i goździków coupe było przybrane. Było mi jak w raju (...).
Tuż przed pierwszą wojną światową wystąpiła w Teatrze Wielkim w Warszawie - był to debiut w kraju ojczystym. Wybrała Rigoletto. Publiczność przyjęła artystkę niezwykle serdecznie, a prasa pisała: "kto tyle daje w zaraniu swej kariery przyszłość ma przed sobą najświetniejszą".
Wraca do Włoch, gdzie stale zamieszkuje, objeżdża cały Półwysep Apeniński z przedstawieniem "Cyrulika Sewilskiego". Wszędzie przyjmowana z ogromnym aplauzem.
Lata I wojny światowej spędza w Polsce należąc najpierw do zespołu Opery Lwowskiej, a potem warszawskiej. Jest podziwiana przez publiczność i krytyków. Adam Dobrowolski z Kuriera Warszawskiego pisze w wydaniu z dnia 3 września 1917 roku: "Koloratura należy do fenomenalnych z natury, a jest rozwinięta wszechstronnie w technice do ostatecznych granic sprawności".
Po zakończeniu wojny artystka ponownie wyjechała do Włoch. W jej życiu nastąpił czas największych sukcesów. Śpiewała na scenach niemal całego świata. Paryż, Włochy, Hiszpania, znów Włochy, Portugalia, Anglia, Francja i wreszcie - zaproszenie do mediolańskiej La Scali w roku 1923.                       
Zaproponowano jej rolę Królowej Nocy w "Czarodziejskim flecie" Mozarta, przygotowanym przez Arturo Toscaniniego. Dyrekcja najsławniejszej włoskiej sceny chciała koniecznie zaprezentować Adę Sari, zgodziła się nawet na kilkakrotne przesuwanie premiery z jej powodu. Wreszcie wyznaczono dzień premiery poprzedzony kilkoma próbami. Nieoczekiwanie pojawiły się kłopoty z nowym tekstem i nie utrwaloną partyturą. Mimo to wielka artystka podjęła ryzyko. W nieprawdopodobnie krótkim czasie przygotowała rolę. Nadszedł decydujący wieczór; Jadwiga Toeplitz Mrozowska, przyjaciółka Ady Sari pisze: "Przepiękna sala najsławniejszego teatru na świecie, ustrojona pękami różowych kwiatów, opadających z sześciu pięter lóż i galerii, oświetlona olbrzymimi lampadario, wypełniona po brzegi. Damy wydekoltowane, wybrylantynowane, wyfryzowane na paryską modę, panowie jak czarno-białe kruki witają się, rozmawiają, flirtują dyskretnie, śmiech, szum, przygłuszony charakterystyczną kakofonią strojnych instrumentów (...) Wielki Maestro podnosi pałeczkę. Ada podświadomie atakuje pierwsze takty swojej partii, po paru sekundach przychodzi do przytomności, czuje że głos odpowiada jak należy, że trema znika, że Maestro patrząc na nią płomiennymi oczami, przesyca ją żarem sztuki (...)"
Oczarowała publiczność, a także recenzentów i impresariów. Ci ostatni prześcigają się w zaproszeniach. Następują nowe podróże. Szwajcaria, a potem tournee koncertowe po całych Niemczech. Zmęczona przybywa na odpoczynek do Polski. Przy okazji śpiewa na krajowych estradach.
Jesienią 1923 roku wyjeżdża na występy do Anglii, Szkocji i Irlandii, później znowu olśniewające tryumfy w Niemczech.
Latem 1925 roku artystka udała się z włoskim zespołem operowym do Boliwii oraz Argentyny wzbudzając i w Ameryce Południowej rzadki entuzjazm dla swojego głosu, talentu dramatycznego i urody.
Po powrocie do Europy bez przerwy podróżuje, zaliczając obok znanych już krajów, stolic i miast, wciąż nowe: w latach 1926 - 1928 śpiewała w Szwecji, Norwegii, Szwajcarii, Francji, Holandii, Austrii, w Niemczech, w Polsce, na Węgrzech, w Czechosłowacji, Danii, Finlandii, Estonii i Łotwie. Po zakończeniu jednego tourne rozpoczynała następne; odwiedziła z koncertami: Konstantynopol, Ateny, Sofię, Zagrzeb, Belgrad, Płowdiw, Bukareszt, Wenecję, Turyn i Rzym.
W 1928 roku dwukrotnie przebywała z występami w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Podczas koncertu w nowojorskiej Carnegie Hall spotkała się z inną utytułowaną polską śpiewaczką Marceliną Sembrich-Kochańską, która przyszła by wyrazić swe uznanie dla młodszej koleżanki.
Aż do roku 1936 Ada Sari występuje w całej Europie, mieszkając na stałe w Mediolanie. W Polsce stara się bywać jak najczęściej - jej występy w kraju oceniane są w samych superlatywach. (...) O szczegółach fenomenalnej techniki tej śpiewaczki mówić już nie trzeba, tak samo jak o wirtuozostwie pierwszorzędnego instrumentalisty, dla którego nie istnieją już żadne trudności mechanizmu - można powiedzieć krótko: aparat techniczny Ady Sari działa niezawodnie, stanowi idealny fundament, na którym z całą swobodą artystka rozwija bogactwo swojej wyjątkowej sztuki. Sztukę tę chrakteryzuje muzykalność prawdziwa, wyjątkowa wytworność, wyrafinowana subtelność" (...) "Kurier warszawski" z 18 czerwca 1928 roku.                
"Tegoroczny sezon koncertowy zapoczątkowała u nas słynna rodaczka nasza Ada Sari, śpiewaczka koloraturowa, jakich na świecie mało (...). Zawitała do teatru publiczność wszelkich narodowości i dla nich też zaśpiewała w różnych językach: polskim, francuskim, włoskim, niemieckim i rosyjskim. Zarówno technika śpiewacza, barwa głosu, dykcja jak też i interpretacja, wszystko odznacza się u Ady Sari doskonałością. Artystyczne walory śpiewaczki w połączeniu z wdziękiem osobistym muszą ująć każdego słuchacza. Ada Sari jest pod każdym względem wzorem dla śpiewaczek. Słowem wszystko upoważnia nas do wyrażenia jej najwyższych pochwał (...) "Polska" - Lwów 17.IX.1929 rok.
"Stale rosnąca sława p. Sari osiągnęła obecnie niemal swój punkt kulminacyjny. Entuzjazm towarzyszący występom artystki, zarówno w Europie, jak i w Ameryce, świadczy o tym najlepiej. Bo też trudno dziś znaleźć śpiewaczkę, któraby w takim stopniu co Ada Sari, łączyła w sobie obok przepięknego, pełnego słodyczy głosu, technikę koloraturową pierwszorzędną, sięgająca przy tym ze zdumiewającą łatwością najwyższych nut skali sopranowej. A jeśli do tych walorów dodać okrągłość frazowania, temperament odtwórczy, wdzięk i swobodę interpretacyjną, to oczywistym się stanie, iż kreowanie p. Sari na największą gwiazdę śpiewaczą świata jest słuszne i usprawiedliwione" - "Republika" z 10.V.1930 roku.
W latach 1930-1934 Ada Sari występowała w następujących krajach: Austria, Bułgaria, Czechosłowacja, Dania, Francja, Holandia, Jugosławia, Niemcy, Norwegia, Polska, Rumunia, Szwajcaria, Szwecja i Węgry. Oto niektóre recenzje z tych koncertów: Praga, Bohemia z 13.X.1930 r. - "Występ Ady Sari był prawdziwym sukcesem włoskiej szkoły. Artystkę tę można porównać tylko z Adeliną Patti. Uważamy ją za doskonałość pod każdym względem". Belgrad, Polityka z 31.I.1931 r. - "(...) Ada Sari okazała się wielkim mistrzem w roli Rozyny, zarówno jako śpiewaczka, jak i aktorka. Z każdego jej gestu aktorskiego i akcentu wypływa subtelność tak właściwa tej roli, a bogate perły jej koloraturowych pasażów posypały się z jej krtani z lekkością i techniczną doskonałością, które oniemieją (...)" Haga Hagsche Courant z 25.IV.1932 r. - "Ada Sari jest polskim słowikiem. Posiada tę samą, albo może jeszcze większą zręczność instrumentalną niż flet. Ale nie chciałbym opuścić jeszcze jednego spostrzeżenia. Ada Sari śpiewa również z uczuciem."
Wadowiczanie i sądeczanie również mogli obejrzeć i usłyszeć rodaczkę. Najbliżej było do Krakowa. Po jednym z gościnnych występów pod Wawelem recenzent Expresu Ilustrowanego z 8.I.1932 r. pisał na jej cześć: "Partię Noriny w operze komicznej Donizettiego wykonała p. Ada Sari. Istnieją zjawiska, wobec których pióro wypada z ręki, zmysł krytyczny zaś umiera ze wstydem. Takim zjawiskiem był śpiew p. Ady Sari. Dla określenia tego fenomenu piękna wokalnego brakuje wyrazów. W sztuce belcanta artystki tkwi tyle poezji, że nie sposób ująć ją prozaicznymi terminami".
W roku 1936 Ada Sari wróciła na stałe do Polski; śpiewała w Operze Warszawskiej, odbywała wyprawy artystyczne do Czechosłowacji, Niemiec, Jugosławii i na Węgry, rozpoczęła pracę pedagogiczną. Okupację spędziła w stolicy, by po powstaniu warszawskim i obozie w Pruszkowie, osiąść na kilka lat w Krakowie u brata. Do roku 1947 prowadziła klasę śpiewu w Konserwatorium Krakowskim, ponadto koncertowała w kraju i w Czechosłowacji, występowała w programach radiowych. W tym samym roku przenosi się do Warszawy i poświęca wyłącznie pracy pedagogicznej. Atmosferę na lekcjach u Maestry wspomina Maria Fołtyn - śpiewaczka i reżyser operowy: "Kiedy ją poznałam pracowała jako pedagog w Wyższej Szkole Muzycznej w Warszawie. W gronie uczących na wydziale wokalnym była bezsprzecznie najwybitniejszą indywidualnością i to nie tylko ze względu na legendarną karierę artystyczną ale przede wszystkim dzięki wyjątkowym umiejętnością pedagogicznym. Poza tym Maestra miała swój styl. Dama w całym tego słowa znaczeniu. Lekcje odbywały się w salonie, przy czarnym fortepianie, nad którym wisiał portret Maestry. Na instrumencie, obok sterty nut, stał telefon, a przy nim napis: "Każda rozmowa kosztuje 50 groszy. Zanim rozpoczniemy lekcję, proszę położyć 50 złotych." Ada Sari lubiła jeść - kontynuuje Maria Fołtyn - uwielbiała rozmowy o naszych mężach i dzieciach, organizowała miłe przyjęcia imieninowe. Mieszkała i żyła sama, była westalką sztuki i nam starała się to wpoić mówiąc: "sztuka nie znosi spółek". Miała oczywiście na myśli nasze sprawy osobiste, ciągłe dzielenie czasu między dom i teatr. Spotkania u Maestry odbywały się w atmosferze rodzinnej, wolnej od drobnych zawiści, w poszanowaniu konkurenta, tu łączyło nas wspólne umiłowanie śpiewu."
Łącznie przez klasę Ady Sari przeszło ponad stu uczniów. Do jej wychowanek należą m.in.: Zdzisława Donat, Maria Fołtyn, Joanna Krysińska, Barbara Nieman, Halina Mickiewiczówna, Bogna Sokorska, Janina Stano, Urszula Trawińska-Moroz.
Ada Sari otrzymała staranne, tradycyjne wychowanie. Była katoliczką. Podczas jednej z powojennych podróży wakacyjnych odwiedziła letnią rezydencję papieża w Castelgandolfo. Pisze do przyjaciela: "Dzisiaj miałam (...) audiencję prywatną u Ojca Świętego (...) co za nastrój w tym wspaniałym zamku - w tych salach - wreszcie wejście do sali tronowej (...) Tego do śmierci nie zapomnę. Mówił ze mną pozdrawiając mnie słowami polskimi "niech będzie pochwalony" itd., potem widząc, że mówię po włosku ucieszył się moją, jak twierdził wspaniałą włoszczyzną - dalszy ciąg rozmowy był już po włosku. Cudowna, uduchowiona twarz (...) z wszystkimi rozmawiał w ich języku. Dał błogosławieństwo dla całej rodziny mojej i piękny medal ze swoją płaskorzeźbą" (...) - kartka została przesłana z Rzymu 27.VIII.1957 roku.
Możemy się jedynie domyślać jaka była jej radość z wyboru Karola Wojtyły na papieża. Bo to przecież i Polak i jak ona Wadowiczanin.        
Ada Sari przeszła na emeryturę w roku 1959 lecz szkolenia przyszłych adeptów śpiewu solowego nie przerwała, nadal udzielała lekcji prywatnie, a także na zlecenie akademii muzycznej.
Ostatnie chwile życia śpiewaczki opisuje pułkownik w stanie spoczynku Franciszek Jarzębiński, znajomy rodziny Szayerów z czasów starosądeckich. "... Spotykaliśmy się z Adą Sari podczas jej ostatniego pobytu w Ciechocinku, na koncertach, w kawiarni, na deptaku. Artystka, już w podeszłym wieku, przyjeżdżała do wód leczyć ręce. Była jeszcze czynną nauczycielką śpiewu, a zreumatyzowane palce utrudniały jej grę na fortepianie".
Po kilku dniach pobytu w sanatorium Maestra zmarła na atak serca. Podobno po jednej z kąpieli poczuła się źle, wezwała lekarza, który zalecił aby położyła się do łóżka. Niestety wieczorem 12 lipca 1968 roku zmarła. Pochowana jest w Alei Zasłużonych na Starych Powązkach w Warszawie. Spoczywa obok znanego aktora Jana Kurnakowicza i w pobliżu głośnej, przedwojennej aktorki filmowej Jadwigi Smosarskiej. Na grobie śpiewaczki rzeźba przedstawiająca Adę Sari jako Królową Nocy, którą przeznaczyła na ten cel jeszcze za swego życia.
W roku 1937 Ada Sari otrzymała Oficerski Krzyż Orderu Polonia Restituta - w uznaniu zasług w krzewieniu polskiej kultury muzycznej na świecie. W okresie powojennym została uhonorowana dalszymi odznaczeniami m.in. Sztandarem Pracy II klasy
Dzisiaj oprócz ekspozycji w muzeum starosądeckim, tablicy pamiątkowej na domu, w którym spędziła dzieciństwo i młodość, pamięć wybitnej śpiewaczki kultywują sądeccy miłośnicy muzyki. Począwszy od roku 1985 rokrocznie zapraszają młodych śpiewaków na konkurs wokalny im. Ady Sari. Jego celem jest rozwój polskiej wokalistyki, która dzięki Maestrze zyskała już przed laty światową sławę.
W Wadowicach jej imię upamiętnia tylko ulica i nic więcej.
Wstyd!
Ostrzeżenie!  
  Okienkko logowania nie jest wyświetlane, ponieważ dodatek "Ukryte strony" nie został aktywowany na tej stronie  
Reklama  
   
Stronę odwiedziło już 35433 odwiedzający (87963 wejścia) osób.
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=