Wadowice24.pl
 
  Moje miasto - Wadowice.
  Marcin Wadowita
  Franciszek Suknarowski
  Jędrzej Wowro
  Ada Sari.
  Karol Józef Wojtyła.
  Józef (Rafał) Kalinowski.
  Krótka historia gorzeńskiego Muzeum.
  Emil Zegadłowicz.
  Asygnaty kasowe
  Okres okupacji...
  Oni nie doczekali...
  Znasz li ten kraj?
  Historia fary.
  List od Przyjaciela...
  Trochę smutna Kremolandia.
  Historia mojego miasta...
  Autor materiału "Byłem kierownikiem biura poselskiego..." - drugi raz niewinny!
  Byłem kierownikiem biura poselskiego...
  Wiersze Juliana Tuwima
  Erotyki Jerzego Romana Jaglarza
  Roch Polus - wiersze
  Wiersze różne...
  Galerie
  Kontakt
Strona prywatna.
Trochę smutna Kremolandia.
Trochę smutna Kremolandia.
W opublikowanym na tej stronie internetowej „Liście od Przyjaciela” stan w sposób nie dający się zaprzeczyć potwierdziła osoba całkowicie postronna i obojętna opisanej rzeczywistości, dziennikarz prawicowego pisma „Tygodnik Solidarność” - Marcin Przewoźniak, który materiałem prasowym zatytułowanym „Trochę smutna Kremolandia”, tak widział „papieskie” miasto w 2002 roku:
„... Wadowice z dnia na dzień z miasta rodzinnego Karola Wojtyły stały się miastem papieskim, w którym wszystko musi być papieskie. Nikt, poza właścicielami cukierni, nie ma pomysłu na zagospodarowanie tej sławy. Tymczasem, pod kremową zasłoną papieskości, rzeczywistość skrzeczy. Niezwykły wymiar duchowy i intelektualny osoby Ojca Świętego ulega tu mimowolnej deprecjacji, rozmienieniu na płytkie ikony kultury masowej. W Wadowicach papież jest patronem wszystkiego - od szkolnej olimpiady, po szpital, kremówki i lokalny samorząd. (...) Radni pragną, by wizerunek miasta był sielski i nacechowany sukcesem. Jednak miasto zanim nagle „stało się” papieskie, było typowym, przeciętnym miasteczkiem. Deklaracja wierności samorządu papieżowi umieszczona na frontonie ratusza nie czyni cudów. To w dalszym ciągu jest prowincjonalne i niezbyt uduchowione miasteczko.
(...) Kiedy papież z łezką w oku wspominał Wadowice z czasów swej młodości, napomknął też o kremówkach, przysmaku z tamtych lat. Cukiernicy nie mieli pojęcia, o jakie ciastka chodziło, ale zwietrzyli dobry interes. (...) W Wadowicach kremówki są dziś w sklepach, cukierniach, kawiarniach i w barze obiadowym owianym mdlącą wonią bigosu i pomidorowej. Trafiły na reklamy, szyldy i pocztówki. Wszystkie zawierają pokaźną dawkę słodkiego śmietanowo-margarynowego klajstru, wzbogaconego spirytusem. Po zjedzeniu czterech ciastek lepiej nie dmuchać w policyjny alkomat. Dwie największe cukiernie w miasteczku toczą bój o „papieskość” swych wypieków. Obydwie zarejestrowały w urzędach patentowych stosowne nazwy i nawet zdobyły rzekomo oryginalne receptury. Inni sprowadzają ciastka z Krakowa, Suchej Beskidzkiej i z Zawoi. - Nie mógł papież wybrać pączka? - irytuje się turystka, rozmazując łyżką kremówkę po talerzu. - Tak się to trudno je.
(...) Nieopodal budynku samorządu intryguje napis: „Głośna szopka wadowicka zaprasza”. Szopka jest głośna, odkąd przeniesiono ją spod bazyliki, gdy radny SLD Edward Wyroba zażądał jej likwidacji z uwagi na brak stosownego... pozwolenia budowlanego. Szopka przedstawia Świętą Rodzinę, królową Jadwigę, kardynała Macharskiego i papieża. Postacie wyglądają jak ofiary niewypału. Wszyscy mają pourywane palce, jako że ręce są wykonane z ciasta chlebowego. Turyści odłamują kawałki na pamiątkę. Cała kompozycja wprawia w zakłopotanie. Całoroczne eksponowanie symbolu przynależnego Świętom Bożego Narodzenia kłóci się z polską tradycją religijną, a i samemu papieżowi jarmarczna figura nie przynosi splendoru. Atmosfera szopki utrzymuje się też w westybulu Urzędu Miasta, ozdobionym licznymi fotografiami miejscowych notabli (głównie pani burmistrz) z papieżem w tle i wielkim bochnem w rękach. (...). Sklepy z dewocjonaliami oferują papieża na breloczkach, pocztówkach, grach, puzzlach, obrazach, makatkach i pod postacią gipsowych figurek oraz plastikowych nocnych lampek. Gdy zaświecą, to aż boli.
(...) W Wadowicach jest ośrodek wczasowy, hotelik i dom pielgrzyma. Niewielu jednak stara się o nocleg. - Obłożenie miejsc noclegowych oscyluje w granicach 30 proc. - przyznaje rzecznik prasowy samorządu wadowickiego Stanisław Kotarba. W istocie, wizyta w mieście Jana Pawła II zajmuje góra trzy godziny. Ogląda się szopkę, potem bazylikę. W niej ukoronowany przez papieża obraz Matki Boskiej Nieustającej Pomocy i kaplicę, w której Karol Wojtyła był ochrzczony. Pielgrzymi modlą się przed kaplicą i obrazem, kupują dewocjonalia niezbyt szczęśliwie ulokowane na środku świątyni. Muzeum Ziemi Wadowickiej rozczarowuje skromną i nudną ekspozycją. Wszyscy i tak kierują swe kroki do domu rodzinnego Karola Wojtyły, tuż obok bazyliki, przerobionego na muzeum i wymalowanego w słodkie kolorki. Nie odtworzono niestety wnętrz, nie przywrócono nawet cienia charakteru domu, w którym przyszły papież czytał książki, jadał obiady i modlił się przed snem. W gablotkach można obejrzeć jego narty, skarpety, dokumenty i kapelusz kardynalski. Gros wystawy stanowią setki zdjęć, z których część ma, delikatnie mówiąc, luźny związek z osobą papieża. Potem można już iść na kremówki i kupić pamiątkowego papieża z gipsu lub na obrazku. Tuż za jedną wycieczką nadciąga bowiem kolejna grupa trzygodzinnych turystów-pielgrzymów. Rozdarta wewnętrznie pomiędzy chwilami sacrum przeżytymi w bazylice i podczas kontemplowania papieskiej twarzy na zdjęciach a profanum niemal przymusowej degustacji kremówek i zakupów jarmarcznych świątków.(...).
(...) Można tu też znaleźć historie nie pasujące do obrazu papieskiego miasta. Szpital Powiatowy im. Jana Pawła II w Wadowicach jest zadłużony na 9 mln zł. Wyposażenie ma przestarzałe, a w budżecie powiatu nie przewidziano nań żadnych pieniędzy. Za to środki znalazły się na... termometr drogowy, pokazujący temperaturę powietrza i asfaltu. Najbardziej rzucającą się w oczy inwestycją jest renowacja rynku i wybudowanie na nim podświetlanej fontanny. Nie brakuje jednak utyskujących, że są to wydatki robione pod przybyszów, ale nie dla mieszkańców. Rzecznik Kotarba wylicza jednak obiekty, które zaprzeczają tezie, jakoby inwestycje samorządu przypominały wieś potiomkinowską: niedawno otwarte nowoczesne składowisko odpadów komunalnych, nowa szkoła, budowa krytej pływalni, obwodnica miasta. Radni sami namalowali też wielki obraz religijny, który potem skrytykowała lokalna opozycyjna gazeta. Radni oddali sprawę do sądu i przegrali. Jak się okazuje - już nie pierwszy raz trwoniąc samorządową kasę na rozprawy sądowe w obronie ich urażonej godności. (...) Jednak wciąż nie ma tu wizji, w jaki sposób miasto powinno promować się w świecie, jak wykorzystać ów niespodziewany kult miejsc bliskich papieżowi? Na razie zarabiają cukiernicy i sprzedawcy dewocjonaliów. A miasto? (...).
W Wadowicach stoi pomnik papieża, podarowany miastu przez włoskiego rzeźbiarza. Papież nie jest tu cukierkowy, ale dramatyczny, w rozwianej szacie, z sękatymi dłońmi wyciągniętymi przed siebie. Kilka lat trzymano pomnik w magazynach, by wreszcie ustawić przed kościołem wotywnym, oddalonym od zwyczajowych tras pielgrzymek. Kościół ozdabia aleję Matki Boskiej Fatimskiej, która dawniej nosiła imię Zegadłowicza, innego rodowitego wadowiczanina, ale taki kontrowersyjny patron nie pasował do papieskiego miasta. Papież nigdy swego pomnika nie widział. Organizatorzy pielgrzymki wstydzili się pokazać Mu tę podobiznę. Tak dramatycznie ludzką, człowieczą, głęboką. To nie jest dobrotliwy „papa”, którego się kocha, bo po prostu jest. Nie pasuje do tych świątków, obrazków, swarów i kremówek.
Ale czy osoba Ojca Świętego w ogóle do tego pasuje?”.
Ostrzeżenie!  
  Okienkko logowania nie jest wyświetlane, ponieważ dodatek "Ukryte strony" nie został aktywowany na tej stronie  
Reklama  
   
Stronę odwiedziło już 34787 odwiedzający (86169 wejścia) osób.
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=